Najcichszy pokój na Ziemi

Wiele osób narzeka na poziom otaczającego nas hałasu, szczególnie w mieście. Jego częstotliwość i głośność utrudniają pracę i wypoczynek, ograniczają koncentrację i mogą negatywnie wpłynąć na zdrowie. Okazuje się jednak, że idealna cisza jest jeszcze gorsza i może… doprowadzić do szaleństwa.

Najcichsze miejsce na świecie znajduje się w laboratoriach Orfield w Minnesocie, USA. Jego fachowa nazwa to „komora bezodbiciowa” lub „komora bezechowa” i został zaprojektowany tak, żeby pochłaniał dźwięk – pochłania jego 99,99%. Takie wygłuszenie jest możliwe dzięki betonowym murom o grubości 30 cm, pokryciu z włókna szklanego i stali oraz specjalnym trójkątnym klinom z włókna szklanego, które wystają ze ścian po różnymi kątami. W sypialni, gdy ktoś śpi, lub w bibliotece, poziom natężenia dźwięku to 30 dB, zwykła rozmowa – 60 dB. W komorze bezechowej to o wiele, wiele mniej.

W całkowitej ciszy słuch wyczula się na tyle, że osoby przebywające w pokoju słyszą dźwięki własnego ciała: bicie serca, szum krwi, oddech, a nawet odgłosy trawienia. Większość ochotników ma problem, aby spędzić w nim więcej niż 20 minut, rekord to 45 minut. Ludzie okazują się tak bardzo uzależnieni od dźwięków, że w miejscu, gdzie ich poziom to -20,35 dB mają po pewnym czasie problem z ustaniem na nogach (dźwięki umożliwiają orientację w terenie i poruszanie), pojawiają się też halucynacje…

Pokój nie został jednak stworzony jako sala tortur, a miejsce do testowania poziomu głośności różnych urządzeń, szczególnie tych, które powinny działać jak najciszej – telefony, komputery, sprzęt AGD i inne. NASA używa go również jako miejsca, w którym sprawdza jak astronauci poradzą sobie z panującą w kosmosie ciszą.

komora bezechowa